2016-04-28

Rowery elektryczne nie tylko dla leniwych

Jazda rowerem kojarzy nam się jedynie z wiatrem we włosach i wolnością jaką nam daje. Bez żadnego, koniecznego wspomagania, bez dopingu, bez ułatwiania. Rowery z silnikiem elektrycznym czy spalinowym wywołują sporo kontrowersji a potencjalni klienci wciąż spoglądają na nie z dystansem. Cięższe, droższe, i raczej dla leniwych, więc po co?

Jaki rower elektryczny kupić?
Zacznijmy od tego, jakie możliwości dają nam rowery elektryczne. Unia Europejska wstrzymuje zapędy idące w kierunku korzystania w pełni z dobrodziejstw prądu, ale być może to dobrze, ostatecznie ma to być rower, a nie skuter. Unijne przepisy mówią wyraźnie, że moc silnika w e-rowerze nie powinna być wyższa niż 250 Watów, a prąd jakim jest zasilany dany rower, powinna mieć maksymalne napięcie 48V. Dodatkowo jazda jest wspomagana wyłącznie w momencie kiedy pedałujemy oraz wyłącza się w momencie przekroczenia 25 km/h.




W Polsce regulowane jest to m.in. poprzez Prawo o Ruchu Drogowym Prawo o ruchu drogowym, artykuł 2, punkt 47
Rower ? pojazd poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem; rower może być wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny, zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48 V, o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250 W, którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h. Jednym słowem takiego roweru nie można określić mianem skutera elektrycznego i nie jest możliwe aby jechać na nim używając silnika elektrycznego bez pedałowania. Tego rodzaju napęd ma jedynie wspomagać, a nie wyręczać.
 
Jaką funkcję w takim razie może pełnić silnik elektryczny w rowerze? W pierwszej kolejności na myśl przychodzą nam osoby starsze. Każdy zna emerytów, którzy kiedyś jeździli rowerami, ale w chwili obecnej zdrowie nie pozwala im na dalsze przejażdżki rowerem tradycyjnym. Wystarczy jeden, nawet niewielki pagórek, by musieli zsiadać z roweru. Korzystając z roweru elektrycznego, najczęściej nie trzeba wykorzystywać siły do pedałowania, wystarczy wprowadzanie roweru w ruch. Tego rodzaju rower świetnie sprawdzi się także w przypadku osób młodszych, których zdrowie uniemożliwia jazdę tradycyjnym rowerem.




Kolejną grupą są rowerzyści górscy, którzy czerpią przyjemność głównie ze zjazdów, jednak wjeżdżanie już niekoniecznie należy od tego co lubią. Niejednokrotnie podjazd pod strome górki zabiera duży zasób energii oraz czasu. Oczywiście późniejszy zjazd całynasz wysiłek wynagrodzi, ale pojawia się pytanie ? co jeśli można by pokonać górę wjeżdżając na nią tak jak narciarz lub downhillowiec? Niestety ilość tras z wyciągami, przygotowanych dla rowerzystów jest jak na lekarstwo. I tu ciekawym rozwiązaniem jest właśnie rower elektryczny. Uprości wjazd na górę i umożliwi dużo większą liczbę zjazdów.

Jako trzecią grupę możemy wymienić rowerzystów miejskich. Ruch to zdrowie, ale często kończy się przepoconymi ubraniami. Jest grupa ludzi, którzy wylewają z siebie wiadra potu nawet kręcąc w tempie spacerowym. Okazuje się, że rower elektryczny zmienia w tym aspekcie bardzo wiele. Jadąc nawet na granicy limitu prędkości trudno uwierzyć, ale biała koszula z kołnierzykiem będzie sucha.




Czwartą grupą są ambitni turyści, którym brakuje siły. Trudno precyzyjnie określić ten rodzaj rowerzystów, ale opisując ją można podać takie przykłady jak osoby, które chciałyby np. przejechać z Zakopanego do Wejherowa, albo ze Świnoujścia do Rzeszowa. Ale mają świadomość, że nie dadzą rady. Albo możemy mówić o sytuacji, kiedy facet uwielbia przemieszczać się rowerem, chciałby pojechać na wycieczkę z żoną, która nie jest aż tak wielką fanką rowerów i szybko traci zapał. Sytuacja kończy się tak, że on męczy się jadąc zbyt wolno motywując wciąż żonę, a ona po prostu się męczy. Na elektrycznym rowerze można utrzymać prędkość 23-25 km/h bez większego wysiłku, co pozwala już na naprawdę dobrą prędkość "przelotową". Później w czasie jazdy może się okazać, że mąż ledwo dyszy podjeżdżając pod wzniesienie, a ona go w tym samym czasie wyprzedza.

Ostatecznie to nie jest tak, że rower elektryczny jest dla leni. Leń nawet na elektrycznym rowerze nie będzie jeździł. Na co należy zwrócić uwagę to fakt, że jadąc na elektryku, możemy regulować stopień wspomagania (lub całkowicie go wyłączyć) i korzystać z niego tylko wtedy kiedy zajdzie taka potrzeba, np. stromy podjazd, jazda pod wiatr czy brak energii w nogach.
Co znajdziemy w rowerze elektrycznym?
Silnik w rowerach elektrycznych może być on zamontowany w przedniej/tylnej piaście koła lub być połączony bezpośrednio z korbą. Do najpopularniejszych należą silniki montowane w przednim kole oraz przy korbie. Standardem staje się zasilanie litowo-jonowe, które nie posiada tzw. efektu pamięci, a także jest lżejsze i wydajniejsze od bardziej archaicznych konstrukcji żelowych. Pozwala na pokonanie od 30 do 150 kilometrów ze wspomaganiem elektrycznym, w zależności od pojemności akumulatora, mocy wspomagania oraz częstotliwości jego uruchamiania. Akumulatory montowane są na bagażniku w ramie lub na ramie. Muszą być łatwo wyjmowalne do ładowania, choć można znaleźć już takie, które ładowane są bezpośrednio na rowerze.




 
Pod hasłem sterownik kryje się elektronika, dzięki której możemy sterować siłą wspomagania, a rower reguluje stopień wspomagania jazdy. Nie jest też tak, że zakręcimy pedałami, a rower  ruszy do przodu jak narowisty rumak. Silnik wspomaga jazdę tym mocniej, im mocniej naciska się na pedały. Podczas pedałowania można odczuć, jakby ktoś za nami biegł i popychał nasze siodełko.

Jakie wady posiadają rowery elektryczne? Pierwszą z nich, jest wciąż stosunkowo wysoka cena. Należy zwrócić uwagę na trend spadkowy z roku na rok. Co prawda w serwisie Allegro można kupić taki rower już za 1500 złotych, ale w tej cenie otrzymamy 40 kilogramowego "kloca" o małym zasięgu i bardzo kiepskiej jakości wykonania. Ceny markowych rowerów elektrycznych startują od 3500 złotych, a te nadające się do regularnej jazdy, od około 6-7 tysięcy zł.

Kolejny problem to użytkowanie i amortyzacja akumulatorów. W teorii porządna bateria powinna znieść około 500-600 cykli ładowania, co mniej więcej daje 50.000 przejechanych kilometrów. Ale to jest uzależnione w dużej mierze od tego, jak będziemy o nią dbali. Nie można dopuszczać do całkowitego rozładowania, a także przegrzewać jej czy chłodzić. Zwyczajnie trzeba liczyć się z tym, że po kilku latach akumulator będzie nadawał się do wymiany.





Kolejną wadą roweru elektrycznego jest jego waga. Nowoczesne konstrukcje jak Shimano STEPS, Panasonic czy Bosch silnik waży około 4 kilogramy, a akumulatory w zależności od ich pojemności od 2,5 do 4 kilogramów. Do tego rama i koła przeważnie są wzmocnione, by móc przyjąć na siebie większe obciążenia. To daje razem od 7 do 9 kilogramów więcej niż w przypadku standardowego roweru. W czasie jazdy nie stanowi to dużej przeszkody, silnik elektryczny umożliwia zapomnienie nadbagażu. Dodatkowy ciężar będzie bardzo odczuwalny dopiero przy wnoszeniu roweru po schodach. Dlatego taki rower jest warty przemyślenia w przypadku posiadania garażu/piwnicy/windy.

Wszystkie te wady można pominąć, zwłaszcza w sytuacji jeśli ktoś posiada budżet i odpowiednie miejsce do przechowywania tego rodzaju sprzętu. Czy rowery elektryczne jest przyszłością? Bardzo możliwe. W całej Europie sprzedawanych jest już w tym momecie kilka milionów tego rodzaju rowerów rocznie. Ceny z pewnością będą spadać, a technologia będzie szła naprzód, aby producenci mogli konstruować co raz lżejsze i wydajniejsze podzespoły. Społeczeństwo nie młodnieje, jednocześnie poszukując wygody i komfortu.
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel